Nawozy oparte na paliwach kopalnych jako słabe ogniwo europejskiego bezpieczeństwa żywnościowego

Analiza

Rolnictwo europejskie jest uzależnione od nawozów pochodzenia kopalnego, co sprawia, że jest podatne na wahania cen i zakłócenia w dostawach. Podczas gdy debata skupia się głównie na mechanizmie CBAM, to wojny, rynki i brak działań politycznych mają decydujący wpływ na ceny. Jak UE może w końcu stworzyć bardziej odporny i niezależny system żywnościowy?

W obliczu niedawnych skoków cen nawozów i ograniczeń importowych wynikających z Mechanizmu Dostosowywania Cen na Granicach z Uwzględnieniem Emisji Dwutlenku Węgla (CBAM), który wszedł w fazę ostateczną w styczniu tego roku, a także trwającej wojny na Bliskim Wschodzie, rolnicy konwencjonalni w Europie zaczynają się niepokoić. Mimo że wielu z nich zakupiło wystarczającą ilość nawozów na nadchodzący sezon siewny, kupowanie zapasów na drugą połowę bieżącego roku lub na przyszły rok może stać się dość kosztowne. W tym kontekście nie dziwi fakt, że europejskie stowarzyszenie rolników COPA-COGECA domaga się całkowitego zawieszenia CBAM i czyni bezpieczeństwo dostaw swoim kluczowym żądaniem w ramach unijnego Planu Działania na rzecz Nawozów, którego publikację Komisja Europejska zapowiedziała na drugi kwartał 2026 roku.

Podczas gdy w 2022 r. import nawozów z Rosji stanowił 17% całkowitego importu tych środków do UE, w 2025 r. udział ten wzrósł do około 30%. 

Jednak samo zawieszenie sankcji nie rozwiązałoby podstawowej przyczyny obecnego kryzysu: uzależnienia europejskiego rolnictwa od nawozów wytwarzanych z paliw kopalnych. A przywódcy Europy nie zdołali zająć się tą kwestią w sposób systemowy. Zaledwie cztery lata temu byliśmy świadkami bardzo podobnej sytuacji po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę: ponieważ syntetyczne nawozy azotowe – najczęściej stosowany rodzaj nawozów – wymagają gazu kopalnego jako surowca, ceny nawozów podążały za gwałtownymi wzrostami cen gazu. Dla europejskich rolników ceny nawozów azotowych wzrosły o 149 procent od września 2021 r. do września 2022 r., mimo że nawozy były wyłączone z wszelkich sankcji UE wobec Rosji aż do czerwca ubiegłego roku. W rzeczywistości sprawiło to, że rosyjscy producenci nawozów stali się beneficjentami wojny: podczas gdy import nawozów z Rosji stanowił 17 procent całkowitego importu nawozów do UE w 2022 roku, udział ten wzrósł do około 30 procent w 2025 roku. A w obliczu obecnego kryzysu Rosja ma dobrą pozycję, by przekonać państwa UE do złagodzenia sankcji. W skali międzynarodowej największymi zwycięzcami kryzysu nawozowego z 2022 r. były największe firmy nawozowe, a mianowicie Nutrien, CF Industries, Mosaic, Yara i inne. Średnio dziewięć największych firm nawozowych mogło zwiększyć swoje marże zysku o 36% w 2022 r. w porównaniu z rokiem poprzednim. Obecnie obserwujemy już znaczne wzrosty cen akcji producentów takich jak CF Industries i Nutrien.

Nawozy oparte na paliwach kopalnych_1

Presja cenowa na nawozy: CBAM i blokada Ormuz  

Jaki jest zatem wpływ CBAM na europejską podaż i ceny nawozów? Rozporządzenie CBAM nakłada na importerów produktów wysokoemisyjnych obowiązek opłat za wbudowane emisje, co ma zapewnić, że europejscy producenci – zobowiązani do płacenia za emisje dwutlenku węgla w ramach systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) – nie będą w gorszej sytuacji z powodu importu towarów wysokoemisyjnych do UE. O tyle faktycznie logicznym jest, że import nawozów spadł (według COPA-COGECA o 80 procent w styczniu tego roku w porównaniu do stycznia 2025 r.). Jednak liczba ta ignoruje fakt, że zaledwie miesiąc wcześniej import był znacznie wyższy w porównaniu z rokiem ubiegłym. Dodatkowo, analiza think tanku Sandbag podważyła założenie, jakoby CBAM miał być głównym czynnikiem napędzającym ceny nawozów: ten niezależny ośrodek obliczył, że inflacyjny wpływ CBAM na rynkową cenę nawozów mocznikowych prawdopodobnie wyniesie od 1,40 EUR do 1,79 EUR za tonę. Przy tak ograniczonym ryzyku gospodarczym, rezygnacja państw członkowskich UE z objęcia nawozów mechanizmem CBAM byłaby zmarnowaną okazją na zwiększenie niezależności i odporności europejskiego rynku.

Nawozy oparte na paliwach kopalnych_2

Skutki obecnej wojny USA-Izrael-Iran dla podaży i cen nawozów będą prawdopodobnie znacznie poważniejsze. Kraje Zatoki Perskiej, dzięki dużym zasobom taniego gazu ziemnego, są kluczowymi producentami nawozów, a około jedna trzecia światowego eksportu mocznika przechodzi przez Cieśninę Ormuz, która jest obecnie blokowana przez irańską armię w odpowiedzi na ataki USA i Izraela. W przeciwieństwie do Australii, Brazylii, Indii czy USA, kraje europejskie nie należą do głównych importerów nawozów z Kataru, Arabii Saudyjskiej czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jednak i tak odczują one skutki zakłóceń w handlu: obecnie w Zatoce Perskiej utknęło ponad 1,1 miliona ton nawozów i surowców do ich produkcji. Według stanu na 26 marca 2026 r. cena mocznika wzrosła o ponad 45 procent od początku konfliktu.

Reakcja Francji, Niemiec i Polski na kryzys nawozowy 

Sytuacja ta może uderzyć w niektóre kraje europejskie mocniej niż w inne. Francja na przykład odpowiada za 17 procent całkowitej produkcji rolnej UE i tym samym jest główną potęgą rolniczą Wspólnoty. Ponadto Francja jest krajem najbardziej korzystającym z dopłat w ramach WPR, otrzymując 9 miliardów euro rocznie. Mimo tak ogromnych wydatków publicznych, w 2022 r. 80 procent nawozów we Francji pochodziło z importu, co podkreśla jej podwójną zależność: od krajów trzecich oraz od paliw kopalnych służących do produkcji nawozów. Choć w 2026 r. około 80 procent krajowego zapotrzebowania na nawozy powinno zostać pokryte, w średnim i dłuższym terminie sytuacja może stać się znacznie gorsza, zależnie od rozwoju wojny USA-Izrael-Iran.

W odpowiedzi na obecny kryzys francuskie Ministerstwo Rolnictwa ogłosiło szereg środków krótkoterminowych, polegających głównie na odroczeniu terminów płatności składek na ubezpieczenia społeczne czy negocjacjach z bankami w sprawie odroczenia spłat kredytów. Takie doraźne rozwiązania są regularnie promowane w celu wsparcia rolników w licznych kryzysach rolnych, związanych np. z pandemią COVID-19 czy rosyjską inwazją na Ukrainę. Jednak w dłuższej perspektywie środki ratunkowe są niewystarczające do budowy odpornego modelu, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i środowiskowym. Dlatego wiele francuskich organizacji pozarządowych i rolniczych, w tym Friends of the Earth, Terre de Liens i Confédération Paysanne, zdecydowanie popiera przejście w stronę agroekologii, szczególnie promując uprawę roślin strączkowych, aby odejść od syntetycznych nawozów i pestycydów. Rośliny strączkowe pomagają wiązać azot w glebie, podobnie jak środki chemiczne, ale bez uwalniania podtlenku azotu, co pozwala uniknąć zanieczyszczenia powietrza i efektu cieplarnianego wywoływanego przez ten gaz.

Wysoki poziom zużycia nawozów wiąże się z utrzymującymi się wyzwaniami środowiskowymi, w szczególności z zanieczyszczeniem wód azotanami, co wynika z niewystarczająco zoptymalizowanych praktyk nawożenia.

Podczas gdy Niemcy od 2018 r.  mierzą się z postępowaniem przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w związku z zanieczyszczeniem powietrza podtlenkiem azotu i zanieczyszczeniem wód azotanami, obecny minister rolnictwa zdecydował się zawiesić kluczowe narzędzie do monitorowania stosowania azotu w gospodarstwach – tzw. bilans przepływu składników odżywczych. Z drugiej strony istnieje ogromny, niewykorzystany potencjał zwiększenia skali powszechnie dostępnego zasobu nawozowego: ludzkich odchodów. Przez trzy lata szeroko zakrojony projekt badawczy „zirkulierbar” (cyrkularny, przetwarzalny) badał praktyczne zastosowanie w rolnictwie zarówno moczu, jak i stałych odpadów z suchych toalet. Wyniki są intrygujące: akceptacja zarówno wśród rolników, jak i całego społeczeństwa jest znacznie szersza niż oczekiwano, nawóz jest łatwy w użyciu, pozwala uzyskać plony porównywalne do upraw traktowanych nawozami mineralnymi i – przy ostrożnym przetwarzaniu – jest bezpieczny pod kątem patogenów i pozostałości leków. Gdyby decydenci chcieli usunąć przeszkody prawne i zainwestować w zamknięte obiegi składników odżywczych, podaż azotu i fosforu mogłaby zostać zabezpieczona w sposób zrównoważony.

Obecna sytuacja ma istotne implikacje dla Polski, która odpowiada za około 7 procent produkcji rolnej UE. Jednocześnie jest ona jednym z największych producentów nawozów azotowych w Unii Europejskiej, generując ok. 15 procent całkowitej produkcji UE. Pomimo silnej produkcji krajowej, Polska pozostaje zależna od importu – szczególnie w przypadku nawozów potasowych, które niemal w całości sprowadzane są z zagranicy. Wysoki poziom zużycia nawozów wiąże się z utrzymującymi się wyzwaniami środowiskowymi, w szczególności z zanieczyszczeniem wód azotanami, co wynika z niewystarczająco zoptymalizowanych praktyk nawożenia. Dotychczasowe reakcje polityczne koncentrowały się głównie na krótkoterminowym wsparciu finansowym i stabilizacji rynku, bez spójnej długofalowej strategii redukcji zależności od nawozów syntetycznych. Krótkoterminowe środki wsparcia, takie jak dopłaty do nawozów, nie rozwiązują strukturalnych problemów systemu żywnościowego.

UE musi działać teraz

Zatem nawet jeśli rolnictwo europejskie nie zostanie dotknięte tak mocno jak inne regiony, bolesna jest obserwacja kolejnego kryzysu nawozowego przy świadomości bezczynności państw członkowskich UE w kwestii zmniejszenia zależności od nawozów kopalnych. Podczas gdy wiele krajów zainwestowało potężne środki w odnawialne źródła energii, między innymi po to, by uniezależnić się od importu paliw kopalnych, w europejskim systemie żywnościowym nie dokonano realnego postępu.

Nawozy oparte na paliwach kopalnych_3

Absolutnym minimum, na którym Komisja Europejska i państwa członkowskie powinny się teraz skupić, jest poprawa efektywności wykorzystania azotu. W ramach Europejskiego Zielonego Ładu poprzednia Komisja wyznaczyła cel redukcji zużycia nawozów syntetycznych o co najmniej 20 procent, wyłącznie poprzez poprawę efektywności azotowej. Był to cel bardzo umiarkowany, ale po dużych protestach rolników związanych z ograniczeniami azotowymi w Holandii w 2022 r. (które doprowadziły nawet do powstania nowej partii populistycznej) oraz kolejnej fali protestów w wielu krajach europejskich na początku 2024 r., nie wprowadzono żadnych polityk mających na celu realizację tego założenia. Przeciwnie – sojusz COPA-COGECA, przemysłu pestycydowego i nawozowego oraz konserwatywnych parlamentarzystów instrumentalnie wykorzystał protesty rolników do zablokowania rozporządzenia o zrównoważonym stosowaniu pestycydów (SUR) i osłabienia prawa o monitorowaniu gleby, które pierwotnie miało stać się prawem o zdrowiu gleb. Co więcej, obecna Komisja Europejska kontynuuje tzw. deregulację, w dużej mierze kosztem standardów środowiskowych w rolnictwie europejskim.

Nawozy oparte na paliwach kopalnych_4

Zamiast tego, nadchodzący Plan Działania na rzecz Nawozów powinien priorytetowo traktować poprawę efektywności azotowej poprzez ścisłe monitorowanie zużycia w gospodarstwach i sankcjonowanie nadmiernego nawożenia; dotowanie lokalnej produkcji bionawozów oraz promowanie badań i wymiany najlepszych praktyk między rolnikami; prawne umożliwienie bezpiecznego stosowania nawozów na bazie ludzkich odchodów; oraz zwiększenie dotacji i zachęt do przechodzenia na rolnictwo ekologiczne lub praktyki agroekologiczne. Różnorodne praktyki agroekologiczne mogłyby zostać wdrożone w większości gospodarstw od zaraz: dobrze zaprojektowany płodozmian może w szczególności zmniejszyć zapotrzebowanie na nawozy bez uszczerbku dla plonów. Odblokowanie tego potencjału będzie wymagało silniejszych instrumentów WPR, w tym skuteczniejszych ekoschematów, wsparcia inwestycji w nawozy naturalne i biogaz oraz lepszego doradztwa. Obecny wpływ tych instrumentów pozostaje jednak ograniczony ze względu na złożoność administracyjną, niewystarczającą skalę oraz brak wiążących wymogów dotyczących faktycznej redukcji zużycia nawozów.

Postępowe organizacje rolnicze i aktywiści środowiskowi od dawna opowiadają się za walką z zależnością od importowanych nawozów opartych na paliwach kopalnych – tym bardziej w ostatnich latach, gdy kryzysy geopolityczne się nasiliły, podnosząc ceny kluczowych środków produkcji rolnej. Zmniejszenie tej zależności nie tylko pomogłoby wzmocnić naszą suwerenność żywnościową, ale byłoby również znacznie bardziej opłacalne.


Ten artykuł ukazał się pierwotnie na stronie: www.boell.de